Wincenty i Zofia Lutosławsy Madryt 1887 r.

Wincenty i Zofia Lutosławsy, Madryt 1887 r.

Filozof Wincenty Lutosławski urodzony w podłomżyńskim Drozdowie oraz jego żona Sofia Eguia Casanova, hiszpańska pisarka i poetka pragnęli stworzyć związek oparty na poszanowaniu osobistych wartości, wnosząc do rodzinnego ogniska domowego narodowe tradycje, wśród których szczególnego znaczenia nabrały sobremesa zaczerpnięte wprost ze zwyczajów półwyspu iberyjskiego. Oznaczały czas po posiłku spędzony na rozmowie z rodziną. Dla Wincentego i Sofii, łaknących kontaktu ze światem polskiej kultury, stały się one przestrzenią spotkań w szerszym gronie, z uwagi na co z czasem nazwano je „salonem hiszpańskim” na cześć pani domu.

Jednakże, by pojąć za żonę Hiszpankę wpierw Wincenty musiał odbyć długą i niebezpieczną podróż przez Europę. Aż pewnego razu poczuł coś, czego nie potrafił nazwać, bo zupełnie nie pasowało do jego dotychczasowego zapatrywania na świat i w związku z tym wydało mu się nad wyraz ważne.

Bracia Lutosławscy Tygodnik Ilustrowany 1918 nr 38

– Kruche jest życie – pomyślał pewnie niejeden uczestnik uroczystości pogrzebowych przedwcześnie zmarłego przyjaciela, przewodnika duchowego czy życiowego. W trudnych chwilach wojny, epidemii czy katastrofy śmierć zbiera obfite żniwo, ale i straty są najdotkliwsze w takich okolicznościach. Nie pora wówczas na mówienie o pamięci czy wdzięczności, bo jak napisał Juliusz Słowacki: „Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”. Otrzeźwienie i czas refleksji też nastaje. Trzeba jednak stosownej chwili i ludzkiej pamięci, by właściwie upamiętnić zwłaszcza nielicznych, którym wielu zawdzięcza bardzo wiele, a może nawet życie.

Z Chylami

Artysta wizualny Andrzej Cwalina, dla wielu znany jako lubelski malarz, grafik i fotografik ma łomżyńskie korzenie ze strony ojca. Z Drozdowem i Łomżą łączą go także osobiste wspomnienia związane z pracą i życiem na przestrzeni lat 80. XX w. Ostatnia wizyta w Drozdowie stała się kanwą jego opowieści o latach spędzonych na Ziemi Łomżyńskiej.

 

 

 

Okładki książekW 2020 r. czytelnicy doczekali się wznowienia dwóch rocznicowych publikacji. "Bolszewików w polskim dworze" Izabelli Lutosławskiej oraz zbiorowej "Na otwarcie Domu Żołnierza i dziesięciolecie obrony Łomży 1920-1930 roku". Wyjątkowo o pierwszej z publikacji można powiedzieć, że wznowieniu towarzyszy okrągła rocznica, bowiem pierwsze jej wydanie ukazało się najprawdopodobniej już na przełomie 1920 i 1921 r. Książka stała się debiutem powieściopisarskim przyszłej, popularnej i poczytnej nie tylko w kraju literatki.

Izabella Lutosławska urodziła się w Moskwie wiosną 1889 r. Rodzice z uwagi na swoje pasje zawodowe (ojciec Wincenty był profesorem filozofii, a matka Sofia Casanova hiszpańską literatką) zapewnili pisarce i jej siostrom niezwykłą młodość. Częste przenosiny i związane z tym podróżne, środowiska akademickie i salonowe m.in. Moskwy, Kazania, Krakowa, Warszawy, czy Półwyspu Iberyjskiego pozwoliły poznać elitę intelektualną Młodej Polski, myśl i twórczość marzycieli o wolnej Ojczyźnie. Szczególnie miłym miejscem dla dorastających dziewcząt był rodzinny majątek w podłomżyńskim Drozdowie, gdzie rodzina zatrzymywała się nawet na okres kilkunastu miesięcy. Gniazdo rodowe, stary dwór był jedynym adresem, gdzie rodzice zatrzymywali się od początku związku. Dobrze znana przestrzeń przesycona pamięcią o trudach pracy na niwie gospodarczej i narodowej fascynowała i to młode pokolenie o rycerskich korzeniach. Tak dojrzewająca świadomość kształtowała się przepełniona wartościami patriotycznymi, katolicyzmem oraz konserwatyzmem.

Dr Jan Lutosławski

W roku 2020 przypada 70. rocznica śmierci Jana Chryzostoma Lutosławskiego. Jest to okazja, by przypomnieć sylwetkę tego ważnego przedstawiciela rodu Lutosławskich, meandry jego życia związanego z doświadczeniami tragicznej historii Polski w XX wieku oraz dorobkiem w dziedzinie, której się poświęcił, czyli rolnictwu.

Urodził się w Drozdowie w roku 1875. Był jednym z sześciu synów budowniczego gospodarczej potęgi drozdowskiego majątku – Franciszka Dionizego Lutosławskiego. Otrzymał staranną  i kompleksową (obejmującą wiele przedmiotów oraz języki obce) edukację w domu i gimnazjum w Mitawie. Następnie studiował nauki rolnicze na uczelniach w Rydze, Lipsku i Halle zdobywając tytuł doktora.

Posiadał majątek ziemski w miejscowości Pączkowizna, która współcześnie nosi nazwę Czaplice (Powiat Łomżyński) i gdzie do dziś istnieje dwór, w którym mieszkał wraz ze swoją wielką miłością (choć na małżeństwo z nią czekał długo) Wandą z domu Daszkiewicz. Miał z nią syna, który otrzymał imiona Bohdan Szczęsny.

Lutosławscy i myśl ekonomiczna

Wincenty Lutosławski Jak rośnie dobrobyt

Wśród członków ziemiańskiego rodu Lutosławskich z Drozdowa znajdujemy nie tylko przemysłowców i właścicieli ziemskich, ale również osoby, które w swojej refleksji (czy to filozoficznej czy publicystycznej) poruszały wątki związane z ekonomią. Gdy mówimy więc o Lutosławskich i ekonomii, mamy na myśli praktykę i teorię, zarówno wielopokoleniowe tradycje przedsiębiorczości jak i myśl poświęconą sprawom gospodarczym. Wątek pierwszy, czyli działalność ekonomiczna jest bardziej znana – Drozdowo było liczącym się majątkiem ziemskim i przemysłowym. Myśl ekonomiczna, czy może raczej wypadałoby powiedzieć precyzyjnie – wątki ekonomiczne w myśli Lutosławskich, to kwestia znana mniej lub wcale. Warto zatem, choćby w formie krótkiego zarysu, ją zasygnalizować.

Wystawa nt. życia i twórczości Witolda Lutosławskiego w posiadaniu Muzeum

Witold Lutosławski jest przykładem niezależnego artysty. Kompozytor, pianista, dyrygent w swoim przeszło osiemdziesięcioletnim życiu musiał zmierzyć się z wieloma wyborami. Nigdy jednak, jak zapewniał, nie został zmuszony do tworzenia wbrew wyznawanym ideałom. Był gorącym zwolennikiem harmonijnej muzyki o pięknej formie, której doskonaleniu poświęcił życie. Pisząc znajdował się niekiedy pod wrażeniem wydarzeń. Świadomy wzrastającej popularności światowej czuł się zobowiązany do wsparcia niezależnych twórców.

Urodził się w Warszawie 25 stycznia 1913 r. Rodzice, matka Maria z Olszewskich i Józef Lutosławscy poznali się w trakcie studiów uniwersyteckich w Szwajcarii na początku XX w., skąd po pobytach w Londynie i Warszawie przybyli do Drozdowa – rodzinnego majątku Lutosławskich. Wczesne dzieciństwo Witold spędził w drozdowskim dworze, w którego otoczeniu czas upływał odmierzany harmonią pór roku oraz dobowym rytmem zajęć. Uwielbiał to miejsce, stało się ono również wstępem do jego edukacji muzycznej. Ojciec inspirował jego swoim kunsztem pianistycznym docenianym na uroczystościach charytatywnych, a matka rozpoczęła lekcje muzyki z malcem. Jednak nim Witold zajął się na dobre nauką muzyki wybuchła I wojna światowa. Niezupełnie świadomy globalnej tragedii wraz z rodziną wyjechał wozem w głąb Rosji wysiedlony przez dotychczasowego zaborcę. W 1918 r. Lutosławskim udało się powrócić spod bolszewickich rządów. Niestety uwięzieni Józef z bratem Marianem pozostali w Moskwie. Wybitni działacze narodowi zostali rozstrzelani 5 września 1918 r. Niespodziewana śmierć bliskiej osoby była czymś niewytłumaczalnym dla sześcioletniego Witusia, który wówczas często powtarzał: Źli ludzie zabili tatusia.

Ks. K. Lutosławski w towarzystwie skautów fot. zbiory Muzeum

Ks. K. Lutosławski w towarzystwie skautów fot. zbiory Muzeum

Polak bez kompleksów

W Kazimierzu Lutosławskim uderza jego wszechstronność. Był prawdziwym tytanem pracy. Z zachowanych wspomnień osób jakie go znały wyłania się obraz człowieka, którego życie było związane z aktywnościami na wielu polach a dzień pracy zaczynał się wcześnie rano i kończył późno w nocy.

Urodzony w Drozdowie w roku 1880 odebrał solidne wykształcenie – najpierw od specjalnie sprowadzonych z zagranicy nauczycieli prywatnych oraz w gimnazjum w Rydze, a potem na uniwersytecie w Zurychu. Został doktorem medycyny, ale na tym nie poprzestał. Wiele podróżował poznając szpitale, szkoły, fabryki, muzea, biblioteki oraz ucząc się języków obcych. Odwiedził Niemcy, Włochy, Francję, Szwajcarię oraz Anglię. Umożliwiał mu to udział w zyskach drozdowskiego majątku. W Londynie ukończył studia społeczno-polityczne na renomowanej Szkole Nauk Politycznych w Londynie. Angażował się w pracę stowarzyszeń skupiających polskich emigrantów, m.in. zagranicznego oddziału towarzystwa „Sokół” i patriotycznych kół młodzieży. Jeszcze na studiach w Zurychu poznał Romana Dmowskiego, na którym wywarł bardzo dobre wrażenie, co spowodowało, że został przyjęty do elitarnej Ligi Narodowej, czyli tajnego kierownictwa liczącego się wówczas obozu Narodowej Demokracji.

Chłonął wiedzę oraz zdobyczne rozwiniętych, wolnych krajów Europy, zawsze myśląc o przyszłości ojczyzny pozostającej pod władzą obcych. Największe wrażenie wywarła na nim imperialna Anglia. Z Londynu pisał do rodzinnego domu w Drozdowie: „Gdy tutaj widzę tę powagę, tę pracowitą gruntowność, z jaką Anglicy dla swojej przyszłości pracują, takie gorące pragnienie we mnie powstaje, aby dla naszej przyszłości, dla tej Polski, o której do niedawna mówiono, że »będzie«, a którą my dziś czujemy, że »jest«, takie same szerokie i głębokie podwaliny pracy i świętego wysiłku położyć”. Zafascynował się angielskim systemem oświaty, pragnąć te cenne wzorce przenieść na polski grunt.

Gdy poznawał rozwiązania stosowane w Anglii doszedł do niezwykle ciekawego historycznego spostrzeżenia. To co Anglikom zajęło całe dziesięciolecia Polacy osiągnęli o wiele wcześniej poprzez dzieło Komisji Edukacji Narodowej. W wieku XVIII Polska kreowała i realizowała nowoczesne idee wychowawcze, wyprzedzając inne państwa, lecz niestety, ze względu na agresję zaborców nie mogliśmy tego dzieła kontynuować.

Dwór dolny w Drozdowie wybudowany pod koniec XIX wieku miniatura

Żyzna ziemia, wiekowe lasy, bujne łąki oraz życiodajna i spławna rzeka, taka jak Narew, przez wieki zapewniały dostatek przy tradycyjnym modelu gospodarowania zasobami dominialnymi nie tylko w regionie łomżyńskim. Drozdowo – dobra Lutosławskich należały do typowych przykładów. Pogorszenie się koniunktury gospodarczej w XIX w. z uwagi na wojnę krymską, wymusiło na miejscowym ziemiaństwie przebudowę dotychczasowej machiny gospodarczej. Lecz w kraju nad Wisłą brakowało pewnej recepty na te dolegliwości. W jednym z listów Wincentego Jakuba Lutosławskiego do syna Franciszka Dionizego ta uwaga ze strony młodego agronoma oburzyła nestora, który z niedowierzaniem dostrzegał rozmiar jednego z piętn gospodarki narodowej – zacofania rolniczego. Stanowczo więc zachęcał syna do nieustawania w wysiłkach wynalezienia choć jednej trafnej publikacji o zagadnieniu. Gdzie i w jaki sposób miał tego dokonać, to pozostawiał już do intuicyjnej interpretacji własnego beniaminka. Głos rozczarowania poziomem ekonomiki agrarnej kończącego agronomiczną edukację w podwarszawskim Marymoncie dziedzica podsycony był naukami tak wybitnych wykładowców, jak przyrodnik profesor Wojciech Jastrzębowski. Franciszek Lutosławski był także w gronie współpracowników „Rocznika Gospodarstwa Krajowego”, a niebawem został sekretarzem Towarzystwa Rolniczego w Warszawie. Jak mało kto zdawał sobie sprawę ze skutków zrzucania na barki dzierżawców odpowiedzialności za dochodowość wielkiej własności ziemskiej. Bez planu rozwoju przewidzianego na lata majątki borykały się z wiecznymi niedostatkami, a może i widmem parcelacji. To, co mogło być zaczynem dla wielkiego kapitału, pochłaniała szachownica drobno-szlachecko-włościańska. Lutosławski, nie widząc wokół siebie przykładu zdrowego myślenia gospodarczego, który mógłby pomóc zaradzić zapaści jego rodzinnego gospodarstwa, postanowił poznać osiągnięcia wyróżniających się gospodarek za granicą. Szlachcic-patriota, pod pretekstem tokarskiej praktyki czeladniczej, uzyskał od władz carskich paszport. Teraz mógł już bez przeszkód kilkukrotnie opuszczać Królestwo Polskie.

Additional information